Naura i kultura

menu:

Kobiety

Wszyscy słyszeli, że mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus. Każdy oglądał na łamach tygodników Time czy Newsweek uzyskane metodą emisyjnej tomografii komputerowej obrazy mózgu podejmującego rozmaite zadania, przy czym widać było, że u kobiet i u mężczyzn uaktywniają się odmienne obszary. Tym razem jednak to ja czuję się zakłopotany. Zamiast świętować triumf hipotez biologicznych, muszę uznać pewne współczesne rozróżnienia między mężczyznami a kobietami za rażące uproszczenia, które zyskały polityczną poprawność dzięki odpowiedniej dawce antymaskulinizmu (kiedy to np. normalne skutki działania hormonów nazywa się „zatruciem testosteronem”). Jak zwykle wciąż daleko nam do zrozumienia złożonej współzależności między oddziaływaniem genów a wpływem środowiska. Społeczeństwo dopuściło, by wahadło wychyliło się znów z całym impetem od kultury do natury, dezorientując wielu naukowców zajmujących się naukami społecznymi. Cóż, wciąż lubimy opowiadać się za jedną albo za drugą opcją, zamiast przyjąć obydwie. Nie sposób zajrzeć w przyszłość, aby przewidzieć, dokąd będziemy zmierzać za 50 lat, nie obejrzawszy się za siebie i nie prześledziwszy w równie długim okresie burzliwych dziejów sporu: „czy to nabyte, czy wrodzone?”.